Nie uwierzysz, jak Pokemon GO zmienia zwykłe spacery w prawdziwą przygodę
Pamiętam dokładnie tamten dzień. Było lato 2016 roku, powietrze pachniało świeżo skoszoną trawą, a ja – jak co dzień – wyruszyłem na zwykły spacer po moim mieście. Myślałem, że będzie to kilka minut relaksu, może szybki oddech po pracy, kawa w pobliskiej kawiarni i powrót do mieszkania. Nie miałem pojęcia, że wkrótce mój telefon w dłoni zmieni całkowicie sposób, w jaki patrzę na świat. Gdy pierwszy raz uruchomiłem Pokemon GO, nie chodziło tylko o złapanie kilku sympatycznych stworków. To było jak otwarcie drzwi do równoległego świata, który nakładał się na rzeczywistość, ale jednocześnie ją uzupełniał. Każda latarnia, każda ławka, każdy stary pomnik w parku nagle zyskały nowe znaczenie. To nie był już zwykły spacer – to była misja, zadanie i wyzwanie jednocześnie. Telefon przestał być jedynie narzędziem do przeglądania wiadomości – stał się bramą do gry, której reguły były proste, a zarazem zaskakująco wciągające. I wtedy zrozumiałem, że Pokemon GO nie jest typową grą mobi...