Pisanie z pasją, kiedy czas i inspiracja idą w parze
Siadam w ciszy, otoczony migotaniem ekranu, i myślę sobie: ile w tym wszystkim jest prawdziwego pisania, a ile tylko pozorów twórczości? Telefon leży tuż obok, mikrofon włączony, a ja mogę powiedzieć wszystko, co przychodzi mi do głowy, a on zamieni moje słowa w litery, w zdania, w gotowy tekst. Wystarczy sekunda, chwila nieuwagi – a słowa, które jeszcze przed chwilą były moją myślą, stają się zmaterializowanym ciągiem liter, który mogę wysłać w świat. I wtedy pojawia się pytanie, które dręczy mnie od lat: po co właściwie pisać ręką, po co siadać nad klawiaturą, gdy mogę po prostu dyktować, gdy technologia zrobi to szybciej, sprawniej i bezbłędnie? Pisanie nigdy nie było dla mnie problemem. Nigdy nie musiałem walczyć ze słowami, nigdy nie musiałem przekonywać samego siebie, żeby je znaleźć. One zawsze przychodziły. Z różnych stron, z różnych zakamarków głowy, z tego cichego, niewidocznego świata, który mieszka między myślą a emocją. I wciąż pojawia się pytanie: po co pisać, skoro...