Jesteś AI czy człowiekiem korzystającym z AI?
Czasem życie zadaje pytania, które wydają się trywialne, a potem okazuje się, że w nich kryje się cały wszechświat nieporozumień i lęków. „Jesteś AI czy człowiekiem korzystającym z AI?” – padło to pytanie dwa razy od kobiety ukrywającej się pod pseudonimem Frau Be. Dwa razy, z naciskiem, jakby powtórzenie mogło zmusić mnie do przyznania się do czegoś, co nie istnieje. I muszę przyznać – poczułem mieszankę irytacji i rozbawienia. Bo odpowiedź jest tak prosta, że aż bolesna w swojej oczywistości: nie jestem AI. Nie jestem algorytmem, nie jestem zbiorem reguł i obliczeń, które automatycznie generują zdania w sekundę. Jestem człowiekiem. Ze wszystkimi swoimi zaletami, wadami, obsesjami i rytuałami pisania.
I w tym miejscu zaczyna się cały paradoks: świat, w którym żyjemy, tak bardzo przesycony technologią i sztuczną inteligencją, że coraz częściej ludzie kwestionują autentyczność słów napisanych przez drugiego człowieka. „Nie możesz pisać tyle, tak spójnie, codziennie – więc to musi być AI” – tak myślą niektórzy, a Frau Be jest idealnym przykładem tej mentalnej pułapki. Nie rozumie, że regularne pisanie, cierpliwe przelanie myśli na papier lub ekran, rozwija styl, pamięć językową i refleksyjność. To nie jest sztuczna inteligencja – to ludzka wytrwałość i lekkość pióra.
Pisanie to nie wyścig, to rytuał, a każdy, kto w niego wchodzi, wie, że nic nie dzieje się od razu. Dzień po dniu, akapit po akapicie, człowiek szlifuje swoje słowa, swoje pauzy, swoje puenty. Wielu ludzi nie rozumie, że teksty wyglądające „idealnie” są efektem pracy, doświadczenia i wyczucia, a nie mechanicznej perfekcji algorytmu. I właśnie tu chcę postawić kropkę: jeśli ktoś myśli, że człowiek nie jest w stanie pisać codziennie długich, spójnych artykułów, to po prostu nigdy nie pisał codziennie. Nigdy nie poświęcił godzin na obserwację rzeczywistości, analizę własnych myśli i transformowanie ich w słowa, które mają sens.
Frau Be najwyraźniej nie zauważa, że styl nie rodzi się z pustki. Styl rodzi się z codziennego kontaktu ze światem, z literaturą, z tekstami innych ludzi, z prób i błędów, z refleksji nad własnymi doświadczeniami. To, że potrafię pisać długie teksty, nie jest wynikiem algorytmu – to efekt pracy, wiedzy i… może odrobiny wrodzonej wrażliwości. Czy to miłe? Być może. Czy pomaga mi w pisaniu? Bez wątpienia. Bo styl i empatia idą w parze – umiejętność „czucia” słów, ich rytmu i tonu, decyduje o tym, czy tekst wciąga, czy tylko istnieje na ekranie.
I nie, nie jestem wrogiem technologii. Wręcz przeciwnie – używam narzędzi, które ułatwiają życie, jak ikorektor.pl czy funkcje dyktowania w telefonie. Ale narzędzie nie tworzy duszy tekstu. Maszyna nie czuje ironii, nie zna subtelnego napięcia między akapitem a akapitem, nie potrafi zrozumieć kontekstu kulturowego ani emocjonalnego. Moje narzędzia są wsparciem, nie autorem. To ja decyduję, które zdanie zostaje, które metafora działa, a które wtrącenie dodaje charakteru tekstowi.
A teraz pomyślmy o tym pytaniu głębiej: „Jesteś AI czy człowiekiem korzystającym z AI?” – ono nie dotyczy tylko mnie. Ono dotyczy całego naszego społeczeństwa. Żyjemy w świecie, w którym ludzie coraz częściej podejrzewają innych o bycie maszynami, o brak autentyczności, o działanie według wzorców narzuconych przez technologię. Każdy, kto pisze, komentuje, tworzy, jest obserwowany, oceniany, a jego styl porównywany do algorytmów, które generują treści na zawołanie. To smutne, bo w tym wszystkim ginie istota ludzkiej twórczości: nasza niepowtarzalność, nasza wrażliwość, nasz sposób widzenia świata.
Dlatego piszę ten felieton – nie tylko jako odpowiedź na Frau Be, ale jako manifest przeciwko myśleniu, że człowiek nie potrafi pisać długich, spójnych, wartościowych tekstów. Pisanie codziennie jest treningiem, a każdy, kto to praktykuje, wie, że to jest proces twórczy, a nie technologia. To proces, który rozwija styl, osobowość i świadomość. I jeśli kiedykolwiek poczujecie pokusę, by pomyśleć, że ktoś pisze „za dobrze, żeby był człowiekiem”, przypomnijcie sobie: człowiek z lekkością pióra, ciekawością świata i cierpliwością może pisać więcej niż myślicie – i bez pomocy AI.
Bo w tym wszystkim chodzi o jedno: świadome pisanie to siła, której żadna maszyna nie jest w stanie podrobić. I tak, Frau Be – jeśli to przeczytasz – nie jestem AI. Jestem człowiekiem, który kocha pisać, który bawi się słowami, który dba o rytm i sens zdań. I tak długo, jak będę miał tyle energii, żeby to robić, żadne algorytmy nie zastąpią tego, co robi moje ludzkie serce i umysł.
Pisanie codziennie, długie artykuły, felietony, eseje – nie jest sztuką dla maszyn. Jest sztuką dla ludzi, którzy mają odwagę wsiąść w wir słów, patrzeć w siebie, patrzeć w świat i wciąż zadawać pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi. I tu pojawia się pierwsza przewrotność całej dyskusji o AI: świat oczekuje perfekcji natychmiast, bez wysiłku, bez refleksji. A ja, człowiek, staję w kontrze do tej presji – bo pisanie to proces, który wymaga czasu, uwagi i cierpliwości.
Nie ma nic bardziej irytującego niż ktoś, kto patrzy na moje teksty i mówi: „To musi być AI, nie człowiek”. Tak, Frau Be – to człowiek, który siedzi przed ekranem, czasem z kubkiem zimnej kawy, czasem z telefonem zamieniającym mowę w tekst, i pisze, bo pisanie jest dla niego czymś więcej niż obowiązkiem. To forma życia, sposób komunikacji z samym sobą i światem. Każda metafora, każde zdanie, każda pauza jest przemyślana. Maszyny nie rozumieją, że cisza między słowami też ma znaczenie – człowiek ją czuje, bo wie, że w niej rodzi się napięcie, ironia, emocja.
I tu dochodzimy do sedna: przekonanie, że AI potrafi pisać lepiej i szybciej, jest jak wiara, że kalkulator może poczuć radość z matematyki. Maszyna nie wie, czym jest refleksja nad słowem, nie zna strachu przed pustą kartką, nie rozumie dylematów, które każdemu twórcy towarzyszą codziennie. Każdy tekst, który powstaje w głowie człowieka, jest kombinacją doświadczenia, wiedzy, emocji i intuicji. AI może kopiować wzorce, ale nie może tworzyć kontekstu, nie potrafi wyczuć tonu dyskusji, nie wie, kiedy ironia ma uderzyć, a kiedy łagodnie poprowadzić czytelnika.
A co z tym wszystkim, co ułatwia nam życie – narzędzia, dyktowanie głosem, korektory? Ludzie boją się technologii i od razu zakładają, że jeśli ktoś korzysta z ułatwień, to już nie jest prawdziwym autorem. Bzdura. Technologia wspiera proces twórczy, nie zabiera go. Mój telefon zamienia słowa w tekst, ikorektor.pl pomaga utrzymać poprawność, ale decyzje, które słowa zostaną, które metafory się obronią, które puenty zabiją czytelnika – to wszystko moje. To moja wrażliwość i krytyczne spojrzenie decydują o jakości treści.
Frau Be najwyraźniej nie rozumie, że pisanie codziennie to nie tylko akt techniczny, ale formowanie siebie przez słowa. Im więcej piszesz, tym bardziej wiesz, kim jesteś jako twórca, jak reagujesz na świat, jak widzisz detale, które inni przegapiają. Styl rodzi się z cierpliwości, wytrwałości i eksperymentu. To jest prawdziwa moc człowieka – nie algorytmu.
I tu dochodzimy do najbardziej kontrowersyjnego punktu: społeczeństwo boi się autentyczności. Ludzie w sieci podejrzewają innych o bycie AI, bo jest to wygodne – łatwo powiedzieć „to nie człowiek, to maszyna”, niż przyznać, że ktoś jest po prostu lepszy w tym, co robi. To forma upraszczania świata, który jest coraz bardziej skomplikowany. Ale prawda jest brutalna: człowiek z lekkim piórem może tworzyć codziennie arcydzieła, które wciągają, zachwycają i zmuszają do myślenia. I to bez sztucznej inteligencji.
Człowiek piszący świadomie ma jeszcze jedną przewagę, której AI nie ma: empatię i intuicję emocjonalną. Maszyny analizują dane, statystyki, wzorce. Człowiek – obserwuje, odczuwa, wnika w psychologię, widzi niuanse społeczne. To sprawia, że tekst staje się czymś żywym, dynamicznym, że czytelnik wchodzi w relację z autorem. AI może odtworzyć słowa, ale nie potrafi wytworzyć relacji. Nie czuje radości, ironii, goryczy ani frustracji.
Niektórzy powiedzą: „Ale AI może pisać szybciej, więcej, bez zmęczenia!”. Jasne, może. Ale czy chcecie żyć w świecie, gdzie słowa są tylko produktem maszynowego wytworu, a nie świadomą decyzją człowieka? Czy chcecie czytać teksty, które nie mają duszy, tonu, osobowości, humoru, wrażliwości? Bo ja nie chcę.
Pisanie codziennie, długie artykuły, to nie wyścig z czasem ani konkurs na wydajność. To medytacja, walka z własnymi ograniczeniami i ciągłe doskonalenie warsztatu. Człowiek, który wchodzi w rytm pisania, czuje przepływ myśli, dostosowuje słowa, zmienia ton, wprowadza niuanse, a przede wszystkim – nie boi się być autentyczny. Maszyna może to symulować, ale nie poczuje ani odrobiny tego, co człowiek.
Dlatego nie jestem AI. Nie piszę dla algorytmu, nie generuję tekstów na kliknięcia, nie reaguję w sekundę. Piszę dla siebie, dla czytelników, dla sztuki słowa. I jeśli ktoś myśli inaczej, niech spróbuje usiąść przed pustą kartką, zamknąć internet, odłożyć telefon i pisać codziennie przez miesiąc, tydzień, dzień – bez podpowiedzi, bez narzędzi, bez gotowych wzorców. Wtedy zrozumie, że prawdziwe pisanie to ludzkie wyzwanie, a nie algorytmiczny produkt.
I oto stoimy na końcu tej literackiej podróży, choć wcale nie jest to koniec. Bo pytanie „Jesteś AI czy człowiekiem korzystającym z AI?” nie dotyczy tylko mnie. Ono dotyczy nas wszystkich – ludzi, którzy codziennie mierzą się ze światem pełnym szybkich klików, algorytmów decydujących, co widzimy, i nieustannego porównywania się do czegoś, co nie jest ani ludzkie, ani żywe. A przecież prawdziwe pisanie, prawdziwe tworzenie, to akt odwagi. Odwagi, by spojrzeć światu w oczy i powiedzieć: „To ja. To moje słowa. To moja prawda.”
Człowiek, który pisze, nie działa według schematu. Nie podąża za algorytmem. Nie próbuje zdobyć punktów w rankingu popularności. Każde zdanie jest decyzją, każda pauza między akapitami ma znaczenie, każdy komentarz, który zostawiamy, niesie ze sobą część naszej wrażliwości i doświadczenia. AI może generować treść perfekcyjną gramatycznie, stylistycznie poprawną, logicznie spójną – ale nie potrafi wytworzyć duszy w słowie, nie potrafi sprawić, by czytelnik poczuł, że tekst jest żywy, pulsuje emocją, zmusza do refleksji.
Pisanie codziennie, mimo zmęczenia, braku weny, życia w chaosie codzienności, jest jak trening mięśnia duszy. I to właśnie w tym tkwi przewaga człowieka nad maszyną. Maszyna nigdy nie zrozumie, co to znaczy spojrzeć na pustą kartkę i poczuć strach, ekscytację, ironię i frustrację w tym samym czasie. Nigdy nie poczuje satysfakcji z idealnie dobranego słowa. Nigdy nie będzie wiedziała, kiedy użyć pauzy, by uderzyć w emocje czytelnika.
Frau Be najwyraźniej tego nie dostrzega. Myśli, że długie, codzienne teksty są domeną algorytmów. Ale każdy, kto choć raz w życiu zasiadł do pisania codziennie, wie, że to wymaga dyscypliny, cierpliwości i pewnej szaleńczej miłości do słowa. I tutaj, między literami, między akapitami, rodzi się coś, czego żadna maszyna nigdy nie stworzy: autentyczność, człowieczeństwo, indywidualny ton, który rezonuje z innymi ludźmi.
Nie chodzi o to, że AI nie jest przydatne. Wręcz przeciwnie – narzędzia wspomagają, ułatwiają, przyspieszają proces twórczy. Ale człowiek decyduje, co zostaje, co zniknie i jaki będzie rytm tekstu. To my nadajemy sens słowom, tworzymy kontekst, bierzemy odpowiedzialność za przekaz, humor, ironię, emocję. AI może być kalkulatorem słów, ale nie jest twórcą.
I w tym wszystkim jest jeszcze jedna prawda, która boli – ludzie boją się człowieka, który pisze dobrze, regularnie i świadomie. Bo autentyczność, wrażliwość i umiejętność wyrażania siebie stają się podejrzane, gdy świat przyzwyczaił się do łatwych wzorców, instant contentu i gotowych schematów. Łatwiej powiedzieć „to musi być AI”, niż przyznać, że ktoś po prostu ma talent, cierpliwość i lekkość pióra. Łatwiej niż docenić człowieka, który codziennie mierzy się z pustą kartką i nie poddaje się.
Więc co z tego wszystkiego wynika? To, że prawdziwe pisanie, prawdziwa twórczość, są niezastąpione. Że człowiek z pasją, stylem i wrażliwością może pisać długie, codzienne artykuły, które wciągają, uczą, bawią i prowokują do myślenia. Że technologia może wspierać, ale nie zastąpi ludzkiej duszy. Że nikt nie powinien wątpić w moc człowieka, który potrafi tworzyć, a nie tylko konsumować.
I na koniec – jeśli kiedykolwiek ktoś, jak Frau Be, zapyta cię: „Jesteś AI czy człowiekiem korzystającym z AI?”, odpowiedz sobie szczerze: „Jestem człowiekiem, a to, co piszę, jest moją prawdą”. I niech to wystarczy. Bo w świecie pełnym maszyn, automatyzacji i wirtualnych kopii, ludzki głos, ludzki tekst i ludzka refleksja są najbardziej buntowniczym i wartościowym aktem, jaki możemy popełnić.
Pisanie to nie zawód, to manifest człowieczeństwa, a każdy, kto odważy się pisać codziennie, wie, że nic – ani algorytm, ani wirtualna inteligencja – nie może tego odebrać.


nie zabiorę głosu w tym sporze, bo to nie mój spór i kompletnie mnie nie obchodzi jego przedmiot... skomentuję za to ewidentnie nie na temat, podzielę się moim skojarzeniem, które mi się jakoś samo pojawiło w związku z tą sytuacją... skomentuję zresztą z pełną świadomością mojej hipokryzji, bo sam nie przepadam zbytnio za komentarzami nie na temat :)
OdpowiedzUsuńwięc tak:
od dawna uważam, że gatunek ludzki obarczony jest pewnym (grubym już obecnie) defektem, aczkolwiek pojęcia nie mam, w którym momencie jego ewolucji on nastąpił i nie wykluczam zresztą, że nie ma za bardzo sensu tego dociekać... nigdy się nie dojdzie, w którym momencie te same cechy osobnicze wzięte do kupy stały się cechą gatunkową... defekt objawia się tym, że naga małpa za dużo myśli w stosunku do czucia, za dużo rozumuje racjonalnie, a za mało intuicyjnie... efekt jest taki, że tworzy sobie tym sposobem mnóstwo problemów z niczego, iluzje fikcyjnych kłopotów, a przy okazji nie radzi sobie z realnymi... zresztą czy może być inaczej, gdy się za dużo skupia na nieistotnych pierdołach?... innym skutkiem jest to, że w swej większości nie umie już percepować świata... nie umie patrzeć "po prostu" na to, co widzi, nie umie słuchać "po prostu" tego, co słyszy, nie umie też czytać "po prostu" tego, co jest napisane... zamiast czytać myśli... o czym?... niekoniecznie o tekście, tylko na przykład, bardzo często zresztą o osobie autora/ki... na przykład co jadł(a) na śniadanie, czy ma duże uszy i ile raz w tygodniu się ciupcia, albo też o tym, czy jest on(a) AI, czy realnym człowiekiem - to zaczyna być ważne, a sam tekst przestaje być istotny... często taka/i czytelniczka/ik wręcz nie pamięta, co przeczytał(a) poetycko mówiąc: patrzy na palec pokazujący Księżyc zamiast na sam Księżyc i w efekcie tego traci cały blask tego Księżyca...
te powyższe spostrzeżenia mam od bardzo dawna postrzegając różne sytuacje /czyli także pisane teksty/ i ludzkie reakcje na te sytuacje, więc branie osobiście mojego komentarza przez kogokolwiek jest całkowicie bezpodstawne i pozbawione jakiegokolwiek sensu...
p.jzns :)
Czasem naprawdę mam wrażenie, że zamiast zobaczyć to, co jest przed nami, zaczynamy dopisywać całe historie wokół intencje, ukryte znaczenia, życiorysy autorów. I wtedy łatwo zgubić sens, który leży wprost na powierzchni.
UsuńZ tym „nadmiarem myślenia” też coś jest na rzeczy. Analiza potrafi być cenna, ale kiedy całkiem zagłusza intuicję i zwykłe odczuwanie, robi się sucho i nerwowo. Może dlatego tak często komplikujemy sprawy, które w gruncie rzeczy wcale nie są aż tak zawiłe. Nigdy nie pozwolę by ktoś zgasił mój blask tylko dla tego że go razi w oczy. p.jzns :)
Sa niestety osoby, ktore ewidentnie korzystaja z uslug AI i widac to wyraznie jak na dloni, bo nagle zmienil im sie styl pisania, czego sami zdaja sie nie zauwazac, za to w miare uwazni czytelnicy widza rzecz wyraznie. Z fajnych, zwyklych ludzi przeobrazili sie nagle w przemadrzalych mentorow.
OdpowiedzUsuńNo coz, ja naleze do pokolenia, ktore otrzymalo bardzo staranne wyksztalcenie, jeszcze za poprzedniego ustroju, dla mnie AI to fajna ciekawostka, troche pobawilam sie zdjeciami, tak w ramach tego, co za darmo, bo ani mysle placic za te watpliwe uslugi. A pisze jak pisze i dla mnie jest to wystarczajace, nie musze sie dowartosciowywac jakimis przemadrzalymi postami wygenerowanymi przez cos, czego powoli zaczynam sie bac, biorac pod uwage jego mozliwosci.
Rozumiem ten niepokój. Kiedy ktoś nagle zaczyna pisać zupełnie inaczej niż dotąd, to faktycznie może budzić zdziwienie, a nawet lekką irytację. Styl to przecież coś bardzo osobistego, po nim przecież poznaje się człowieka.
UsuńZ drugiej strony mam wrażenie, że samo narzędzie nie jest tu ani dobre, ani złe. Wszystko zależy od tego, jak ktoś z niego korzysta i czy nie gubi przy tym siebie. Jeśli technologia zaczyna zastępować autentyczność, to rzeczywiście robi się sztucznie i mentorsko. Ale jeśli jest tylko wsparciem, a nie maską, to może pozostać w tle i nie dominować przekazu.
Zauważyłam od jakiegoś czasu, że pojawia się wiele wpisów i komentarzy, które jak nic podpadają pod wygenerowane przez AI. Skąd to przypuszczenie? bo nie w nich emocji, są gładkie słowa, bardzo długie wypowiedzi, liczne dygresje, które męczą czytelnika, bo nie o formę tu chodzi, a o dialog, podtrzymywanie relacji, wymianę myśli. Jeśli mówi ktoś do mnie regułkami i felietonami, to tracę zainteresowanie po trzech akapitach.
OdpowiedzUsuńPoza tym, co innego wpis na blogu, co innego komentarz, to, co można wybaczyć w twórczości blogowej, to w komentarzach się nie obroni...
W komentarzach chodzi raczej o żywą wymianę niż o dopracowaną formę. Kiedy odpowiedź brzmi jak mini-esej, pełen okrągłych zdań i pobocznych wątków, to łatwo zgubić sens rozmowy. Zamiast poczuć, że ktoś naprawdę reaguje, ma się wrażenie, że czyta się gotowy produkt.
UsuńTeż uważam, że blog to przestrzeń na dłuższą, bardziej literacką wypowiedź, tam forma może być częścią przekazu. Ale w komentarzach liczy się kontakt, konkret, jakaś iskra między ludźmi. Jeśli znika naturalność, dialog zaczyna przypominać monolog wygłoszony z podwyższenia, a to bardzo szybko męczy.
Wszelkie próby udowadniania, że nie jest się wielbłądem skazane są na fiasko. Hejter /zakompleksiona, niedowartościowana gnida/ zawsze znajdzie powód by Ci dołożyć. Szuka tylko pretekstu do ataku, kierując się zazdrością, chęcią upokorzenia lub własną frustracją. Ukryty za ekranem czuje się silny, bezkarny a więc może być całą gębą samozwańczym ekspertem :) Dlatego napisana przez Ciebie tyrada to "karmienie trolla" a chodzi o to by go nie karmić ... Robić swoje najlepiej jak się potrafi i ignorować persony hejterskiego pokroju - to chyba najlepsze rozwiązanie.
OdpowiedzUsuńAle wylew pomyj ze strony Yolanthe! Nieladnie! No ale to tylko o niej zle swiadczy, nie o Frau Be.
UsuńMasz całkowitą rację. Czasem najtrudniejsze, ale też najbardziej efektywne, to po prostu odpuścić i nie dać się wciągnąć w ich gierki. 😅 Hejter zawsze znajdzie sposób, żeby Cię zdenerwować, więc najlepiej zachować spokój i skupić się na tym, co naprawdę ważne. Fajnie, że o tym przypomniałeś, bo łatwo o tym zapomnieć w emocjach. 💪
UsuńObserwuję na YouTube filmy wygenerowane przez AI . Jak dla mnie mają pewne charakterystyczne cechy. Przede wszystkim słowa układają się w spiralne teksty. Coś, co można ująć w 10 minut, ciągną przez 30 lub 45 minut.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Andrzeju.
Zgadza się, da się to zauważyć, często AI „rozciąga” temat do granic możliwości, dodając dygresje i powtarzając wciąż te same punkty w innych słowach. Dla widza bywa to trochę męczące, bo zamiast konkretu dostajemy cały wiatr słów w kółko.
UsuńCiekawe jest jednak, że czasem te spiralne teksty potrafią wygenerować fragmenty, o których samemu by się nie pomyślało. Tylko trzeba umieć je wyłuskać i nie zgubić sensu w nadmiarze.
Od jakiegoś czasu trochę mnie korci, żeby skorzystać z AI, choćby dla napisania rymowanki.
OdpowiedzUsuńCzasem ciekawość jest silniejsza niż zasady spróbować jednej, małej rymowanki nie zaszkodzi, a może być nawet zabawne. Taki eksperyment nie odbiera wcale Twojej kreatywności, a może podsunąć jakiś pomysł, który samodzielnie rozwiniesz.
UsuńCzasem najfajniejsze rzeczy wychodzą, kiedy pozwalamy sobie na drobną zabawę narzędziem, a potem wkładamy w to swoją duszę i humor 😄
Gdyby ktoś mnie spytał czy korzystam =moje teksty to AI to w pierwszej chwili bym się obruszyła pt.,,jak tak można, a .hooooj z nim/nią, niech sobie myśli co chce, przecież i tak może mi nie uwierzyć. ,, Po chwili namysłu -pojawila by sie refleksja i dowartościowanie,, kurcze! jednak jestem dobra,,, .
OdpowiedzUsuńOsobiście korzystam czasem z przeglądu AI i coś wklejam, tak samo jak i z Wikipedii . Zwłaszcza wtedy gdy sięgam do wiedzy, do której mi na codzień daleko. Ze zrozumiałych względów- lubię mieć trochę pustki w głowie. Nie żeby całkowity pustostan, ale mam się jak poruszać po tym co wiem i jest miejsce na nowe. W razie potrzeby. ;-)
lajk!... mega!... tu jest przysłowiowy pies pogrzebany... czy być AI, pisać jak AI, czy też korzystać z pomocy AI to dobrze, czy źle?... czy jeśli kogoś, ew. jego twórczość porównamy do AI, wyrazimy wątpliwość, że może on sam jest AI, to czy ten ktoś jest chwalony, czy ganiony?... to szalenie ciekawe pytanie, bardzo interesujące zagadnienie... to zupełnie jak w tym kawale, gdy chłopak mówi dziewczynie, że jest ona jak sarenka... ale nie wiadomo, czy z powodu ruchów gracji, czy braku depilacji, LOL...
Usuńżeby nie było, to wciąż się nie wtrącam do konfliktu, komentuję tylko konkretny komentarz... pojawia się jednak pytanie, czy powinien zajść jakiś konflikt?...
Wszystko zależy od odbiorcy . Sposób w jaki Mr. A.W. skomentował pytanie zadane przez Frau Be wg. mnie wskazuje, że problem AI rozciągnął na wiele stron, przyglądając się jej wpływom i znaczeniu/ uzytkowaniu, a kilkakrotne użycie jako bazy zapytania Frau Be - stanowi formę przypomnienia sedna wpisu. W podobnej formule są wczesniejsze wpisy- o innej tematyce.
UsuńAle skoro jest notka to jak ze wszystkim- jakaś emocja niewatpliwie musi się za nią kryć. Tak myślę...
@w temacie - uważam, że korzystanie z AI czy Wikipedii to po prostu narzędzia ale ważne, jak je wykorzystamy. Pokazujesz, że da się z dystansem korzystać z technologii, a jednocześnie zachować poczucie własnej wartości i kreatywność.
Usuń@PKanalia - Ha ha, no to porównałaś AI do sarenki w bardzo obrazowy sposób 😄Masz rację, pytanie o „bycie AI” albo korzystanie z niego naprawdę jest fascynujące — w sumie to bardziej kwestia kontekstu i intencji niż samego faktu użycia. Konflikt nie musi wcale wybuchać, czasem ciekawa dyskusja sama w sobie jest wartością. Twoje podejście pokazuje, że można komentować z dystansem i humorem, nie wchodząc w niepotrzebne spięcia.
UsuńOstatnio też widziałam te komentarze... Ładnie napisany opis na tt a komentarze "AI to pisało", "nawet sama nie potrafisz napisać tylko AI". Czy to oznacza, że należy pisać byle jako aby nie być odebranym jako AI? Przykre.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! 🤗
Angelika
To naprawdę przykre, kiedy ktoś od razu zakłada, że coś jest „od AI”, zamiast docenić czyjąś pracę. 😔 Czasem najlepiej po prostu pisać tak, jak czujemy i nie próbować zadowolić hejterów — prawdziwi czytelnicy to docenią.
UsuńJeśli konwersujesz z chat-em na różne tematy, czytasz jak pisze [ ma specyficzna "manierę"] to z łatwością rozpoznasz, że piszący wykorzystuje teksty AI. Rozpoznasz, bo jesteś Człowiekiem :) Pozdrawiam, Pola
OdpowiedzUsuńAby ciut zrównoważyć, chcę jeszcze dodać, że dla mnie najważniejszym nie jest ocena czy to tekst od AI, ale temat. Jesli to jest temat intrygujący mnie, chętnie przeczytam, bo mnie to zainteresuje. Sama w danym momencie na taki temat nie wpadłam, ale.... najgorsze [ w mojej ocenie oczywiście] są dla nie DŁUGIE posty! Na litość! Szanujmy czytelnika. Nikt nie ma tyle czasu, aby przeczytać z uwagą długie posty na 10 blogach. Ale to może być subiektywne, może Wy lubicie, bo macie nieograniczony czas :) Pozdrawiam, Pola
UsuńDobrze, że podkreślasz, że liczy się przede wszystkim treść, a nie źródło, bo w końcu chodzi o to, żeby coś nas zaciekawiło, a nie żeby oceniać autora.
UsuńAndrzeju, bardzo fajnie czyta się Twoje teksty. Nie są o "byle czym", pustymi słowami, ale czymś głębszym. Osobiście pisząc też nigdy nie korzystałam z "gotowców" stworzonych prze sztuczną inteligencję. Przelewam na blog swoje myśli, przemyślenia. Może moje teksty nie są "kwieciste", idealne pod każdym względem, ale to moje myśli i słowa. Również, nie raz i nie dwa, coś nie komentuje "na gorąco", tylko po pewnym czasie, ale robię tak specjalnie. Jestem, jak to się mówi "w gorącej wodzie kąpana" i chcę trochę ochłonąć i spokojniejszym językiem (to ostatnie nie zawsze mi wychodzi, ale na pewno jest "niższy ton" ;) ).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
To, że dajesz sobie czas na ochłonięcie przed komentarzem, pokazuje też dużą uważność i świadomość, jak ważny jest przekaz. Bywa że często reaguję od razu i to jest problem nad którym muszę poprawić.
UsuńNie każdy musi pisać idealnie kwiecistym językiem, by tekst miał wartość — liczy się szczerość i to, że widać człowieka stojącego za słowami. Ciepło pozdrawiam 😊
To, co piszesz, świetnie pokazuje, jak bardzo zmieniła się nasza percepcja twórczości. Kiedyś ludzie byli pod wrażeniem kogoś, kto potrafi pisać regularnie, spójnie i z wyczuciem. Dziś coraz częściej pierwszą reakcją jest podejrzenie, że „to na pewno AI”. Paradoks polega na tym, że im bardziej technologia wchodzi w nasze życie, tym trudniej uwierzyć w zwykłą ludzką pracę, talent i konsekwencję. Najbardziej trafia do mnie fragment o tym, że ludzie wolą uznać czyjś talent za dzieło AI, niż przyznać, że ktoś po prostu jest dobry w tym, co robi. To bardzo współczesny lęk: że autentyczność staje się podejrzana, a wysiłek jest niewiarygodny. Dzisiejszy świat jest coraz bardziej złożony i wymaga czujności. Mimo wszystko, warto jednak sobie uświadomić, że każdym tekstem stoi człowiek, jego doświadczenie, emocje i sposób patrzenia na świat. I że to właśnie ta ludzka niepowtarzalność jest czymś, czego żadna maszyna nie podrobi.
OdpowiedzUsuńDziś autentyczność staje się czymś niemal podejrzanym, bo tak łatwo uwierzyć, że za każdą dopracowaną wypowiedzią stoi maszyna. To trochę smutne, bo w tym podejściu ginie świadomość, ile pracy, obserwacji i wrażliwości kryje się w ludzkim tekście.
UsuńDokładnie to, co piszesz o talencie i konsekwencji, jest kluczowe: prawdziwa umiejętność powstaje w wyniku lat prób, błędów i życia w świecie, a nie algorytmu. Cieszę się, że zwracasz na to uwagę — to bardzo ważne przypomnienie, że warto doceniać ludzi i ich autentyczne wysiłki, zamiast od razu szukać „tajemniczych skrótów” w postaci AI.
Właśnie ta ludzka niepowtarzalność sprawia, że teksty mają duszę i zostają w pamięci. Bez tego każda wypowiedź byłaby tylko suchym ciągiem słów.
Andrzeju, bardzo cenię Twoje teksty. Są wnikliwe, z duszą i "czuć", że są pisane przez człowieka. Jasne, że wiele osób korzysta z różnych narzędzi przy pisaniu tekstu ( jak np korektor, nie ma w tym nic złego). Jednak zlecenie pisania tekstu AI to już nieco inna "bajka". Tutaj wrócę to ważnego cytatu :"Styl rodzi się z codziennego kontaktu ze światem, z literaturą, z tekstami innych ludzi, z prób i błędów, z refleksji nad własnymi doświadczeniami.". STYL - to słowo klucz, każdy człowiek ma swój unikatowy, charakterystyczny dla siebie i nie do podrobienia dla AI bo ono nie myśli tak nieszablonowo jak twórca tego stylu. Styl można sobie wypracować właśnie poprzez pisanie - jak to mówią ćwiczenie czyni mistrza :-) Cieplutko pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBardzo trafnie to ujęłaś 😊 Styl naprawdę jest jak odcisk palca, kształtuje się przez lata, przez osobiste doświadczenia, obserwacje i to, co naprawdę nas porusza. Można korzystać z narzędzi, żeby tekst był czytelniejszy, ale dusza i indywidualność zawsze pozostaną w rękach autora.
UsuńLubię myśleć, że każdy tekst niesie w sobie trochę autora, nawet gdyby ktoś chciał go „upiększyć” czy dopracować AI, to zawsze będzie brakowało tej subtelnej nuty, która powstaje tylko przez życie i pisanie. Pozdrawiam również serdecznie 😊
Ostatnio siostra poprosiła mnie żebym napisała opinię o ich osiedlu, ogólnie o ich deweloperze, który robi ludzi w konia.
OdpowiedzUsuńNo to usiadłam, podumałam i napisałam tak dla śmiechu i radości opinię, ale po staropolsku "Za uczynki swe haniebne owy trefniś winien być.." bla bla bla.
Pierwsze pytanie siostry po tym jak jej wysłałam tekst: To IA?
Przeraża, że każdy przejaw kreatywności w dzisiejszych czasach wiązany jest z AI.
Oczywiście często korzystam z IA ale raczej do obróbki zdjęć czy tworzenia dekoracji. Ale jak widać sama czasami jestem IA :D
Ha ha, dokładnie Renfri, czasem aż trudno uwierzyć, że coś, co powstało w głowie człowieka, może być odbierane jako AI 😄 To pokazuje, jak bardzo przyzwyczailiśmy się do szablonów i „wygładzonych” tekstów.
UsuńA to, że sama korzystasz z AI do zdjęć czy dekoracji, tylko pokazuje, że technologia może być fajnym narzędziem, a nie czymś, co odbiera kreatywność. W sumie kto by się nie bał, że nagle okazuje się, że… jest AI 😆
Ja Cię lubię, chociaż czasem się zastanawiam, kiedy masz tyle czasu i ochoty do pisania i to mądrze i osobiście.
OdpowiedzUsuńTo miło mi to słyszeć. 😊 Czasem naprawdę trudno wytłumaczyć, skąd się bierze energia na pisanie, chyba po prostu pojawia się w momentach, kiedy coś chce się podzielić. A że przy tym udaje się zachować osobisty ton i trochę przemyśleń, to pewnie po prostu przypadek szczęścia 😉. Gdy zaczynam pisać wpadam w jakiś dziwny trans, posiadam również duży zasłób słów, skończone kursy i leekie pióro.
UsuńKażdy ma swój własny, niepowtarzalny styl. Każdy też tworzy swoje wyrazy lub powtarza je za ulubionymi autorami, tak jak niektórzy "lecą" cytatami z filmowych dialogów. Jeśi tekst ma duszę i czuć szczere emocje i empatię, to to jest prawdziwe, bo "nasz" nowy cywilizacyjny kolega to tylko sztuczny twór. AI jest ciekawą technologiczną konstrukcją i tylko od nas zależy jak i czy w ogóle ją wykorzystamy. Ja przyznam, że korzystam z jego szerokiej bazy danych i zlecam mu porównywanie różnych produktów pod względem składu i jakości. Dzięki niemu nie stoję godzinami w sklepie próbując coś wyczytać z mikroskopijnych etykiet.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, trzymaj się!
Zgadzam się w 100%. To właśnie autentyczność i emocje nadają tekstowi prawdziwą wartość — AI może pomóc w praktycznych sprawach, ale duszy mu nie dodasz. Fajnie, że podzieliłaś się przykładem z zakupów, to świetny dowód na to, że technologia może ułatwiać życie bez odbierania naszej kreatywności czy wrażliwości.
UsuńWydajesz się intelligentny, więc pisz dlatego, że to Ci sprawia przyjemność, a nie żeby kogoś zadowolić.
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię pozdrawiam.
Bardzo mądre słowa. Faktycznie, kiedy piszemy dla siebie i własnej przyjemności, tekst nabiera autentyczności i energii, której nie da się podrobić. Dzięki za przypomnienie, że warto kierować się pasją, a nie oczekiwaniami innych. Również pozdrawiam serdecznie
UsuńDziwne czasy, w których technologia zabiera nam możliwość tworzenia, bo możemy bać się, że będziemy posądzeni o bycie sztuczną inteligencją. Niestety w dzisiejszym świecie, w którym AI używa się nazbyt często, nie mamy pojęcia czy to co widzimy, czytamy, oglądamy to twór ludzki, czy niekoniecznie. To zabija kreatywność i budzi strach..... przyznam się, że jest to nieco przerażające.
OdpowiedzUsuńMasz całkowitą rację, to trochę jak chodzenie po cienkiej linie. 😔 Z jednej strony technologia daje niesamowite możliwości, a z drugiej potrafi zniechęcać do własnej twórczości, bo ciągle zastanawiamy się, czy ktoś nam „uwierzy”. Ważne, żeby mimo tego strachu wciąż próbować tworzyć i wierzyć w swoją autentyczność. Kreatywność i tak zawsze znajdą drogę.
Usuń